Rozdział 1
Od czasu "spotkania" minęło kilka dni. William popadł w małą paranoję, a przynajmniej tak twierdziła jego siostra... -Idź sobie...- jęknął Will, gdy Anna zrobiła mu "z buta (a właściwie z kapcia) wjeżdżam" do pokoju i zaczęła bić brata poduszką drąc się po nim, że jest idiotą, debilem, kretynem oraz inne określenia jakie jej przychodziły do głowy. Tak więc "nieszczęsny" chłopak dowiedział się, że jest "największą amebą umysłową, jaka chodzi po naszej planecie", "zidiociałym bałwanem" i, że "rybki akwariowe mają więcej mózgu niż on". Na koniec rudowłosa brutalnie wykopała brata z łóżka i wygoniła go do najbliższego spożywczaka po zakupy. Lista zakupów zawierała głównie podpaski i tonę słodyczy, co wyjaśniło parszywy humor młodej kobiety. William pov.: Chodziłem, jak idiota, po tym nieszczęsnym sklepie i starałem się znaleźć czekoladę z orzechami. Anna wręcz ją kocha, więc nie było mowy, żebym wrócił do domu bez niej. Tylko jak ...